
Historia · 1974–1993
Mały wielki Mercedes.
Mercedes-Benz postawił dwa miliardy marek na tezę, że auto kompaktowe wciąż może być pełnoprawnym Mercedesem. Model 190 wygrał ten zakład 1,9 miliona razy — i odmienił wszystko, co firma zbudowała później.
Pod koniec lat 70. kierowcy w okolicach Stuttgartu raz po raz mijali dziwną małą limuzynę ze znaczkiem, którego nie miał w ofercie żaden salon: Ushido.
Nazwa była czystą fikcją — pseudojapońską marką wymyśloną przez dział rozwoju i przykręconą do aut przedprodukcyjnych, ubranych w kundlowatą mieszaninę pożyczonych paneli, tak by fotografowie-szpiedzy patrzyli na nie i niczego nie widzieli. Pod przebraniem krył się najdroższy hazard w dziejach Daimler-Benz: W 201, Mercedes mniejszy niż cokolwiek, co firma odważyła się sprzedawać od pokolenia. Prasa ochrzci go mianem Baby-Benz. W Stuttgarcie mówiono na niego po prostu 190.
Rozdział I · 1953–1974
Trzy dekady przymiarek.
Stuttgart już to kiedyś przerabiał. Pod koniec lat 50. skonstruował kompletne auto kompaktowe — studia W 118 i W 119 ze zbudowanym specjalnie dla nich silnikiem M 118 — tylko po to, by odłożyć projekt na półkę i przekazać prace spółce zależnej Auto Union, gdzie mały Mercedes, którym nigdy nie został, stał się Audi F103.
Przez lata boomu, które nastały potem, mały Mercedes pozostawał herezją. Autorytet firmy mierzono rozstawem osi; dealerzy przekonywali, że tania gwiazda splami te drogie. Każde kompaktowe studium umierało tą samą cichą śmiercią w komisjach.
A potem świat się zmienił. W październiku 1973 roku embargo naftowe opustoszyło autostrady, a w 1975 Waszyngton odpowiedział przepisami o średnim zużyciu paliwa floty, wymierzonymi wprost w wielkie silniki na największym rynku eksportowym Mercedesa. Nagle pytanie nie brzmiało już, czy Stuttgart stać na mały samochód — lecz czy przetrwa bez niego.
Szef działu rozwoju Hans Scherenberg przelał odpowiedź na papier już w styczniu 1974 roku, w założeniach produktu, których pierwsza zasada przetrwała wszystkie kolejne komisje: "To jasne, że musi to być typowy Mercedes-Benz." Nie tańszy Mercedes. Mniejszy. Przez następne osiem lat to zdanie pochłonie ponad dwa miliardy marek.
- Kryzys naftowy
- 1973
- Założenia Scherenberga
- 1974
- Amerykańska ustawa o zużyciu paliwa
- 1975
- Budżet, mld marek
- 2
Rozdział II · 1974–1982
Marka o nazwie Ushido.
Inżynierowie dostali polecenie: pomniejszyć Mercedesa, niczego nie rozcieńczając — i odpowiedzieli najbardziej wyrafinowanym tylnym zawieszeniem, jakie kiedykolwiek trafiło do auta seryjnego. Zbudowano i przetestowano osiem zasadniczo różnych układów osi, zanim zespół dr. Kurta Enkego — po jego przedwczesnej śmierci dzieło dokończył Manfred von der Ohe — wybrał pięć osobnych drążków na każde tylne koło, z każdym kołem prowadzonym precyzyjnie we wszystkich kierunkach naraz. Mercedes opatentował rozwiązanie, wprowadził je na rynek jako oś Raumlenker i na nią samą wydał kwotę szacowaną na ponad 200 milionów funtów.
Pomysł dojrzewał od dekady. Wielodrążkowe podwozie poniosło już eksperymentalne wozy C 111 ponad 400 km/h w Nardò — W 201 zamienił wynik laboratoryjny w coś, na czym taksówkarz mógł polegać przez pół miliona kilometrów.
Rachunek zapłacono w innym miejscu programu. Następca SL nabierał kształtów od połowy lat 70., ale kompakt miał pierwszeństwo: projekt odłożono, R 107 służył dzielnie przez osiemnaście lat, a R 129 dotarł do Genewy dopiero w 1989 roku — z blisko dekadą opóźnienia i tym lepszy dzięki niemu.
Tajność stała się osobną dyscypliną inżynierii. Auta przedprodukcyjne wyjeżdżały ze zmyślonym znaczkiem Ushido i celową plątaniną niedopasowanych paneli; prasa, łowiąc przelotne kadry, ochrzciła testowego muła mianem "Reisschüssel" — miska ryżu — i wypatrywała japońskiego debiutanta, który nie istniał. Za kurtyną ostateczny kształt zamrożono 6 marca 1979 roku, a w lutym 1982 ruszyła produkcja pilotażowa.
- Przetestowane koncepcje tylnej osi
- 8
- Drążków na tylne koło
- 5
- Zamrożenie projektu
- 1979
- Nowy SL przesunięty na
- 1989

Rozdział III · 1982–1983
Żadna pomniejszona Klasa S.
Zasłony opadły przed światową prasą w Sewilli w listopadzie 1982 roku, a w grudniu auto trafiło do sprzedaży w Niemczech. Szok był fizyczny: dobre 30 centymetrów krótszy i 10 centymetrów węższy od W 123, statecznego Mercedesa klasy średniej tamtych lat — bez chromowanego prestiżu, z wysokim tyłem i niesłychanymi sportowymi ambicjami. Czy to wciąż był prawdziwy Mercedes?
Był — i to dobitnie. 190 był pierwszą limuzyną narysowaną od czystej kartki, odkąd Bruno Sacco objął szefostwo działu stylistyki, i zapowiadał język, którym każdy Mercedes miał mówić przez następne piętnaście lat: napięte trapezowe powierzchnie, które sam Sacco porównywał do oszlifowanego kamienia szlachetnego, grill po raz pierwszy zintegrowany z maską i tył tak wysoki, tak gwałtownie ścięty, że aerodynamika czytała się jak architektura. Współczynnik oporu — 0,33, lepszy niż w jakimkolwiek seryjnym Mercedesie przed nim — był tym argumentem uczynionym widzialnym.
Zasadę obowiązującą w studiu sformułował Peter Pfeiffer, główny projektant programu, i przetrwała ona jako mantra: "Nawet Baby-Benz musi wyglądać jak Mercedes-Benz, ale nie jak pomniejszona Klasa S." 190 musiał nieść godność firmy na czterech i pół metrach — obecność przez proporcje, nie przez rozmiar.
Testy drogowe rozstrzygnęły spór. auto motor und sport nazwał tylne zawieszenie "oś, jakiej świat doprawdy jeszcze nie widział" i uznał 190 E za najzwinniejszego Mercedesa, jakiego dotąd zbudowano, neutralnego tam, gdzie jego przodkowie machali ogonem. Konserwatywna klientela poszła za logiką inżynierów, księgi zamówień się zapełniły — a dwa lata później nadjechał W 124, noszący idee 190 o rozmiar większe.
- Światowy debiut
- 1982
- Masa własna, kg
- 1,080
- Współczynnik oporu
- 0.33
- Krótszy od W 123, cm
- 30

Przydomek
Baby-Benz.
Stuttgart nigdy tej nazwy nie wybrał i nigdy nie wydrukował jej w prospekcie — prasa ukuła ją, zanim auto w ogóle dotarło do salonów, i niósł się z nią uśmieszek: Mercedes dla ludzi, których nie stać na Mercedesa. A potem samochód przez dekadę rozbrajał ten żart. Pod koniec Baby-Benz wymawiano tak, jak mówi się o pierworodnym — tym małym, który dorósł i przejął rodzinny interes.
Rozdział IV · 1983–1984
Szesnaście zaworów.
Aby dowieść wartości podwozia, Mercedes wycelował najpierw w rajdy. Cosworth z Northampton otrzymał zlecenie opracowania dwuwałkowej, szesnastozaworowej głowicy dla 2,3-litrowej czwórki, dobrej na jakieś 320 bhp w specyfikacji wyczynowej — rajdowa broń w garniturze.
Audi zrujnowało plan, zanim ten się zaczął. Napędzane na cztery koła Quattro przepisało rajdy na nowo w 1981 roku i tylnonapędowa limuzyna nagle nie miała czego szukać na szutrowym odcinku specjalnym. Szesnastozaworowy silnik ucywilizowano więc na drogę: 190 E 2.3-16, pokazany we Frankfurcie we wrześniu 1983 roku, ze 185 PS, obniżonym zawieszeniem i dyskretnym gumowym spojlerem na tym wysokim tyle.
Samochód przedstawił się wyczynem czystej wytrzymałości. Od 13 do 21 sierpnia 1983 roku trzy niemal seryjne 2.3-16 krążyły dniem i nocą po niecce w Nardò, pokonując 50 000 kilometrów w 201 godzin, 39 minut i 43 sekundy — trzy rekordy świata i dziewięć rekordów klasy, ustanowione przy dwudziestosekundowych postojach w boksie i pięciominutowych pełnych serwisach.
Potem przyszło marketingowe arcydzieło. 12 maja 1984 roku dwadzieścia identycznych 2.3-16 otworzyło nowy tor Grand Prix na Nürburgringu z najgęstszą stawką mistrzów świata Formuły 1, jaka kiedykolwiek zebrała się w jednym wyścigu — wśród nich Lauda, Prost, Moss, Hunt, Scheckter i Brabham. Wszystkich pokonał 24-letni debiutant Tolemana nazwiskiem Ayrton Senna, którego zwycięstwo w identycznym aucie powiedziało światu dokładnie to, co Mercedes chciał, by mówiono o 190 — i przy okazji obwieściło nadejście Senny.
- 190 E 2.3-16, PS
- 185
- Rekordy w Nardò
- 12
- Dni na pełnym gazie
- 8.5
- Identycznych aut na 'Ringu
- 20

13–21 sierpnia 1983 · Nardò
247.9
kilometrów na godzinę — średnia prędkość, dniem i nocą, na dystansie 50 000 kilometrów.

Rozdział V · 1985–1993
Od 190 do C.
Prowokacja dojrzała do rangi rdzenia gamy. Aksamitna 2,6-litrowa szóstka odpowiedziała serii 3 BMW, wyciszone diesle 190 D szeptały tam, gdzie taksówki niegdyś klekotały, a od 1989 roku wersja Sportline pozwoliła najmniejszemu Mercedesowi porządnie położyć się w zakręt. Auto, które spędzało zarządowi sen z powiek, stało się bestsellerem czekającym na swoją godzinę.
Motorsport eskalował w tym samym rytmie. Aby utrzymać szesnastozaworowca w grze w DTM, Mercedes wrócił w 1988 roku na wyścigową scenę aut turystycznych z AMG w roli partnera fabrycznego — a homologacja rodziła potwory: Evolution z 1989 roku, potem Evolution II z 1990, 502 granatowoczarne auta, których regulowane tylne skrzydło wyglądało jak ławka w parku, a działało jak obietnica. W 1992 roku Klaus Ludwig zdobył w jednym z nich tytuł DTM — w ostatnim wyścigowym sezonie 190 i zarazem jego najlepszym.
Produkcję wygaszono w 1993 roku, gdy z Bremy i Sindelfingen wyjechało łącznie 1 879 629 samochodów — kompakt, który prześcignął każdą prognozę i wielokrotnie spłacił swoje dwumiliardowe czesne.
Następca nadjechał w tym samym roku, nosząc literę zamiast liczby: W 202, pierwsza Klasa C. 190 nie tyle umarł, ile awansował do rangi dynastii — linii, która stała się najlepiej sprzedającą się serią modelową Mercedesa, i dowodu, odnawianego z każdą kolejną generacją, że najmniejsze auto firmy może nosić całe jej imię.
- Zbudowanych Evolution II
- 502
- Tytuł DTM
- 1992
- Lat w produkcji
- 11
- Nadchodzi Klasa C
- 1993

Jedenaście lat, jedna litera.
Od notatki z czasów kryzysu naftowego do pierwszej Klasy C — krótkie życie i długi cień W 201.
1974
Założenia
Hans Scherenberg definiuje kompaktowy projekt W 201: mniejszy w każdym wymiarze, typowy Mercedes pod każdym względem.
1982
8 grudnia 1982
Debiutują 190 i 190 E — o 30 cm krótsze od W 123, z opatentowaną pięciodrążkową tylną osią pod wysokim tyłem.
1983
Nardò
Trzy 190 E 2.3-16 pokonują 50 000 km ze średnią 247,9 km/h, zdobywając trzy rekordy świata i dziewięć rekordów klasy.
1984
Wyścig mistrzów
Dwadzieścia identycznych 2.3-16 otwiera nowy tor GP na Nürburgringu; nieznany Ayrton Senna pokonuje Laudę, Prosta i dziewięciu mistrzów świata.
1990
Evolution II
Powstają 502 uskrzydlone egzemplarze homologacyjne; wersja DTM wiezie Klausa Ludwiga po tytuł w 1992 roku.
1993
Od 190 do C
Po 1 879 629 wyprodukowanych autach W 201 przekazuje pałeczkę W 202 — pierwszej Klasie C i najlepiej sprzedającej się od tamtej pory linii Mercedesa.
Epilog
Mały samochód, który uczynił Mercedesa nowoczesnym.
Przydomek, który zaczynał jako uśmieszek, skończył jako tytuł honorowy: Baby-Benz udowodnił, że tego, co czyni Mercedesa Mercedesem, nigdy nie mierzyło się w metrach. Uratował amerykański biznes firmy, nauczył ją dyscypliny masy i aerodynamiki i podłożył pięciodrążkową tylną oś pod praktycznie każdego Mercedesa zbudowanego od tamtej pory.
Jego najprawdziwsze dziedzictwo jest niewidzialne, bo jest wszędzie: Klasa C, która odziedziczyła jego miejsce, stała się bestsellerem firmy, W 124 i każda limuzyna Sacco po nim mówiły jego językiem stylistycznym, a pewność, by budować małego Mercedesa bez przepraszania, wywodzi się wprost z notatki spisanej podczas kryzysu naftowego. 190 był najmniejszym autem, jakie Stuttgart zrobił od pokolenia — i jedną z najtrafniejszych wielkich decyzji w jego dziejach.