Czarno-biały portret Maxa Hoffmana w jasnym garniturze w kratę, ze skrzyżowanymi ramionami, spoglądającego w bok na tle ciemnego studia

Ludzie · 1904–1981

Max Hoffman.

Przybył statkiem z uchodźcami, niemal bez niczego. Dziesięć lat później wiedeński dealer mierzący pięć stóp i trzy cale mówił Stuttgartowi, Zuffenhausen i Monachium, jakie samochody mają budować — a Ameryce, czego ma pragnąć.

Stuttgart-Untertürkheim, wrzesień 1953 roku. Zebrał się zarząd Daimler-Benz, a do protokołu trafia argument nowojorskiego dealera z wiedeńskim akcentem: w Ameryce dostojne sedany firmy nigdy nie wystarczą. Mercedes-Benz musi zbudować samochód sportowy — taki, który mógłby się stać, jak odnotowano, jedyną podstawą przetrwania organizacji dealerskiej.

Dwanaście dni później zarząd zatwierdził dwa takie samochody, duży i mały. Żaden jeszcze nie istniał. Oba obiecano nowojorskiemu salonowi odległemu o pięć miesięcy. Dealer nazywał się Maximilian Edwin Hoffman, a przekonywanie fabryk, by budowały samochody, które potrafił sprzedać, było już wtedy po prostu jego sposobem prowadzenia interesów.

Rozdział I

Emigrant.

Urodził się 12 listopada 1904 roku w Purgstall an der Erlauf, małym mieście w Dolnej Austrii, które standardowe opracowania długo błędnie umieszczały w Wiedniu. Był synem Salomona Hoffmanna, żydowskiego producenta maszyn do szycia, a później rowerów. Chłopiec dorastał w fabryce i na kołach: najpierw motocykle DKW, potem samochody wyścigowe, gdy został kierowcą fabrycznym Grofri, austriackiego producenta francuskich Amilcarów na licencji.

W 1934 roku przestał się ścigać i zaczął sprzedawać — okazało się, że ma do tego znacznie większy talent. Jego wiedeńska firma Hoffmann & Huppert miała prawa na Austrię do tak znakomitych marek jak Lancia, Rolls-Royce, Bentley i Alfa Romeo; jeszcze przed połową czwartej dekady życia sprzedawał Austriakom wszystko, od Pontiaców po Delahaye.

Anschluss w marcu 1938 roku położył temu kres. Hoffmann uciekł w tym samym roku do Paryża, a po upadku Francji uciekał ponownie. W czerwcu 1941 roku dotarł do Nowego Jorku na pokładzie SS Mouzinho, portugalskiego statku wywożącego uchodźców z Lizbony. Jego brat Kurt i jedyna bratanica pozostali na miejscu i zostali zamordowani w Holokauście — o tym niemal nigdy nie mówił. Z samej przeprawy pozostawił jedną zapisaną uwagę: „Codziennie gotowali ten sam rodzaj ryby. To było okropne”.

W wojennym Nowym Jorku człowiek, który sprzedawał Rolls-Royce'y, zaczynał od nowa, oferując sztuczną biżuterię — powlekane metalem plastikowe broszki dla pracujących kobiet, które nagle miały wypłaty, ale nie miały dostępu do prawdziwego złota. Zaczął od $300 pożyczonych od przyjaciela; jak sam opowiadał, w ciągu tygodnia zebrał zamówienia na $5,000. Gdy wrócił do branży samochodowej jako Max Hoffman, z nazwiskiem krótszym o jedno „n”, znów dysponował kapitałem.

Oficjalny czarno-biały portret Maxa Hoffmana ze skrzyżowanymi ramionami, w jasnym garniturze w kratę
Portret z archiwum Daimler-Benz z połowy lat 50.: importer u szczytu swoich lat z Mercedesem.

Rozdział II

Jeden samochód w witrynie.

Latem 1946 roku — prawdopodobnie jako jeden z pierwszych cywilnych przedsiębiorców, którzy wrócili do Europy — ruszył na poszukiwanie franczyz. W 1947 roku przy Park Avenue otwarto Hoffman Motor Company z jednym samochodem w witrynie, według większości relacji francuskim Delahaye, wystawionym jak rzeźba. Nie był to plac pełen aut; był to argument, że europejski samochód jest cennym przedmiotem.

Początkowo nikogo nie przekonał. „Ludzie się ze mnie śmiali. Najpierw musiałem nauczyć Amerykanów, czym jest prawdziwy samochód” — wspominał. Sam więc stworzył rynek, płacąc, co stało się słynne, więcej niż należało za lekko używane europejskie samochody, aby ceny — i przekonanie, że te maszyny zachowują wartość — stały się rzeczywistością.

Jaguar podpisał umowę w 1948 roku, a XK120 stały się filarem początków firmy. Potem przyszedł Volkswagen — wielki wyjątek od jego złotego dotyku: między 1950 a 1953 rokiem sprzedał zaledwie 2,000 Garbusów, wciskając je swoim dealerom samochodów sportowych dla zapełnienia lawet, po czym oddał franczyzę. Później przyznał, że był to jego największy błąd.

Porsche było historią przeciwną. Kiedy w 1950 roku przybyły pierwsze trzy egzemplarze 356, Ferry Porsche przypuszczał, że Ameryka może wchłonąć pięć lub sześć samochodów rocznie; w czwartym roku umowy Hoffman sprzedawał siedemdziesiąt procent całej produkcji fabryki.

Kształtował produkt równie mocno, jak go sprzedawał. Podczas biznesowego lunchu w Nowym Jorku pod koniec 1951 roku naciskał na Ferry'ego Porsche, by stworzył prawdziwy emblemat — coś na środek kierownicy, a później na maskę. Ferry zapisał pomysł 27 grudnia 1951 roku, a inżynier Franz Xaver Reimspieß narysował herb. Legenda woli szkic na serwetce przy stole; archiwum Porsche podaje trzeźwiejszą wersję.

W maju 1952 roku poprosił o coś radykalniejszego: odchudzone 356, które podjęłoby walkę z tanimi brytyjskimi roadsterami, za mniej niż $3,000 — najpierw podał cenę, do której samochód musiał się później dopasować. Nazwał go Speedster, od razu zamówił pierwsze 200 sztuk i patrzył, jak we wrześniu 1954 roku trafia do sprzedaży za dokładnie $2,995. Ferry Porsche narzekał, że ogołacanie samochodu „tylko go degraduje”; Speedster został jednym z najbardziej kochanych Porsche w historii.

Czerwone Porsche 356 zaparkowane przed salonem Hoffmana przy Park Avenue, przy drzwiach mężczyźni w garniturach z lat 50.
Park Avenue, początek lat 50.: 356 przy krawężniku przed salonem Hoffmana.
Ferry Porsche i Max Hoffman rozmawiają na tarasie apartamentu Hoffmana przy Park Avenue, za nimi panorama Manhattanu
Ferry Porsche i Max Hoffman na tarasie apartamentu Hoffmana przy Park Avenue, grudzień 1951 roku.

Rozdział III

Stuttgarcki zakład.

Mercedes-Benz uczynił go w 1952 roku swoim importerem na wschodnie Stany Zjednoczone, gdy marka była w Ameryce niemal nieobecna — przed wojną ocean przekroczyło niespełna dwieście samochodów. Hoffman pozycjonował ją jak biżuterię, żądając za sedana 180 około $1,100 więcej niż wynosiła równowartość ceny na rynku krajowym, i sprzedawał trójramienną gwiazdę jako najdoskonalszy przedmiot, jaki można kupić. Brakowało mu tylko samochodu, który by tego dowiódł.

Z takim argumentem przyszedł na wrześniowe posiedzenia zarządu w 1953 roku. Odpowiedź, ustalona 14 września, obejmowała wszystko, czego żądał: model 300 SL, drogową wersję zwycięzcy Le Mans z jego niewiarygodnymi drzwiami otwieranymi ku górze, a poniżej niego model 190 SL, bulwarowy roadster do tych samych salonów. Oba miały pięć miesięcy, by dotrzeć do Nowego Jorku.

6 lutego 1954 roku na Manhattanie otwarto International Motor Sports Show i Mercedes-Benz zaprezentował tam premierowo oba samochody — w Nowym Jorku, nie we Frankfurcie czy Genewie. Friedrich Geiger narysował nadwozie coupé na wyścigowej ramie sprawdzonej przez zespół, którym kierował Rudolf Uhlenhaut, a umieszczony pod maską rzędowy sześciocylindrowy silnik M198 uczynił go pierwszym seryjnym samochodem z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Relacje z epoki zgodnie mówią o ogłuszających oklaskach.

Mniejszy samochód również był pomysłem Hoffmana, choć nie do końca przypadł mu do gustu: kiedy Fritz Nallinger zaproponował zbudowanie go na platformie sedana 180, Hoffman wypalił «Das wird nichts» — „z tego nic nie będzie”. Przyznał, że właściwie nie pomyślał przed wypowiedzeniem tych słów, a 190 SL — 25,881 wyprodukowanych egzemplarzy — wielokrotnie przebił sprzedażą Gullwinga, dokładnie w salonach, do których Hoffman go zażądał.

W chwili premiery cena katalogowa 300 SL wynosiła $6,820, a mniej więcej cztery z pięciu spośród 1,400 zbudowanych coupé trafiły do amerykańskich klientów. Zanim nowojorski pokaz dobiegł końca, Hoffman prosił Stuttgart o wersję otwartą; według relacji samego Mercedesa także 300 SL Roadster z 1957 roku powstał z jego inicjatywy.

Koniec był chłodniejszy. Stuttgart zaczął postrzegać go jako znakomitego sprzedawcę, który nie potrafił zbudować sieci serwisowej — koszty gwarancji rosły, dealerzy narzekali — i w marcu 1957 roku Daimler-Benz przekazał dystrybucję w Ameryce Północnej firmie Studebaker-Packard, rozwiązując kontrakt Hoffmana w maju. Hoffman zagroził pozwem i odszedł z ugodą opiewającą na osiem milionów marek. Stało się to wzorcem: zapisy o wyjściu z umowy układał tak, jak inni pisali kontrakty sprzedażowe.

Srebrny Mercedes-Benz 300 SL Gullwing z uniesionymi obojgiem drzwi na podium wystawowym, otoczony tłumem w strojach z lat 50.
Światowa premiera 300 SL na International Motor Sports Show w Nowym Jorku, luty 1954 roku — scena odtworzona na podstawie relacji z epoki. Przeczytaj historię →

Porządek legendy

1,000

Legenda głosi, że Hoffman poparł swoje żądanie zamówieniem — w jednych wersjach na 500 samochodów, w innych na 1,000. Zachowany protokół zarządu odnotowuje jedynie argument.

Metoda Hoffmana

Hoffman ma dotyk Midasa. Czego dotknie, zmienia się w szczere złoto.

Business Abroad, cytowane przez Der Spiegel, 1968

Wnętrze

Sprzedawaj jak rzeźbę

Jeden doskonały samochód w witrynie, a z czasem spirala Franka Lloyda Wrighta przy 430 Park Avenue — próba w małej skali przed Guggenheimem i nowojorski dom Mercedes-Benz przez 55 lat. W 2013 roku salon po cichu zburzono pod oddział banku.

Cena

Najpierw podaj liczbę

$2,995 za Speedstera, tuż poniżej $4,000 za 190 SL: Hoffman wyznaczał magiczną kwotę, po czym zmuszał fabrykę, by do niej zbudowała samochód. Całą resztę wyceniał jak biżuterię — Mercedes 180 kosztował około $1,100 więcej niż na rynku krajowym.

Wyjście

Każ sobie zapłacić za odejście

Jego kontrakty zapewniały mu zapłatę od każdego samochodu długo po ich rozwiązaniu. W 1957 roku Daimler-Benz wykupił wolność za osiem milionów marek; pożegnanie BMW w 1975 kosztowało około $36 milionów.

Rozdział IV

Monachium i droga wyjścia.

Od 1954 roku BMW doświadczyło pełnej metody Hoffmana. Gdy pokazano mu stateczny projekt roadstera, odrzucił go i przyprowadził własnego stylistę — Albrechta von Goertza, zwerbowanego po przypadkowym spotkaniu w Nowym Jorku, na warunkach czysto hoffmanowskich: „Powiedziałem mu, że jeśli projekt zostanie przyjęty, dopilnuję, by mu zapłacono — a jeśli nie, nie dostanie nic”. Rezultatem było 507, najpiękniejsze BMW swojego stulecia.

Był to również niemal koniec BMW. Hoffman wyobrażał sobie samochód za $5,000; do salonów trafił za prawie dwukrotność tej kwoty, jego zapowiedzi tysięcy skurczyły się do około 300 rocznie, a powstały zaledwie 253 egzemplarze — jeden z nich kupił w Niemczech młody żołnierz nazwiskiem Elvis Presley. BMW rozstało się z Hoffmanem w 1959 roku, po czym, nie mogąc sobie pozwolić na własną sieć, w 1962 zatrudniło go ponownie jako wyłącznego dystrybutora w USA — akurat na erę Neue Klasse i 2002. Do 1967 roku miał 129 salonów BMW, a sprzedaż rosła trzykrotnie.

Rozwód, gdy w końcu nastąpił, był najbogatszy w jego karierze. BMW założyło własną północnoamerykańską spółkę zależną w 1973 roku i wypowiedziało Hoffmanowi umowę w lipcu 1974; on zerwał negocjacje i pozwał firmę, a BMW odpowiedziało pozwami na dwóch kontynentach. 14 marca 1975 roku firma wykupiła go czekami na łączną sumę około $36 milionów — i następnego ranka przejęła własną dystrybucję. Miał siedemdziesiąt lat i skończył z branżą.

Bob Lutz, który kierował w tamtych latach sprzedażą BMW, pamiętał urok Hoffmana, stałą propozycję uczynienia go „bardzo, bardzo bogatym” oraz skryty pod tym mechanizm łapówek i zapisów o wyjściu. Jego werdykt był zarazem czuły i druzgocący: „Ależ z niego był oszust”.

Wnętrze salonu Franka Lloyda Wrighta z białym Porsche 356 Speedster na obrotowej platformie pod miedzianym sufitem
Salon Wrighta: 356 Speedster na obrotowej platformie pod sufitem pokrytym miedzianymi płatkami, a pośród oferty 190 SL i czerwone 356.

Interesy całego życia.

Od statku z uchodźcami do pożegnania za trzydzieści sześć milionów dolarów.

  1. 1904

    Purgstall

    Przychodzi na świat w Dolnej Austrii, 12 listopada

  2. 1938

    Ucieczka

    Anschluss; ucieczka do Paryża

  3. 1941

    Nowy Jork

    Przybywa na pokładzie SS Mouzinho

  4. 1947

    Park Avenue

    Otwarcie Hoffman Motor Company

  5. 1948

    Jaguar

    Pierwsza franczyza; XK120 stają się filarem firmy

  6. 1950

    Porsche

    Przybywają pierwsze trzy egzemplarze 356

  7. 1952

    Mercedes-Benz

    Importer na wschodnie Stany Zjednoczone

  8. 1954

    300 SL

    Światowa premiera w Nowym Jorku, zgodnie z jego żądaniem

    Przeczytaj historię

  9. 1955

    190 SL

    Jego bulwarowy roadster trafia do produkcji

    Przeczytaj historię

  10. 1957

    Odprawa

    Daimler-Benz płaci osiem milionów marek

  11. 1962

    BMW

    Wyłączny dystrybutor w USA; era 2002

  12. 1975

    Wykupienie

    BMW płaci około $36 milionów

Epilog

Pośrednik.

Zmarł 9 sierpnia 1981 roku. Zachorował w swoim bawarskim domu wakacyjnym i został przetransportowany samolotem do Ameryki — miał siedemdziesiąt sześć lat, nie pozostawił dzieci, jedynie trzystronicowy testament i majątek, którego uporządkowanie zajęło całe lata. Do dziś finansuje on fundację z Connecticut wspierającą edukację i medycynę oraz rezerwat przyrody w północnej części stanu Nowy Jork. Automotive Hall of Fame przyjęła go w 2003 roku, przypisując mu „samodzielne stworzenie rynku importowanych samochodów w Stanach Zjednoczonych”.

Karl Ludvigsen, który go znał, nazwał Hoffmana przekonującym współczesnym odpowiednikiem pewnego człowieka — był nim Emil Jellinek, który pół wieku wcześniej zmusił Daimlera do zbudowania szybszego samochodu i nazwał go imieniem córki Mercédès. To dokładnie ta sama linia: rzecznik klienta tak nieustępliwy, że fabryka ostatecznie buduje jego wyobrażenie.

300 SL, 190 SL, Speedster, Giulietta Spider, 507: żaden nie nosi nazwiska Hoffmana, a każdy istnieje dlatego, że drobny mężczyzna w pięknym garniturze wiedział, czego zapragnie Ameryka, zanim wiedziała to sama.

Większość pochodu samochodów sportowych, które dziś kochamy, nie zaistniałaby, gdyby Maxie Hoffman nie namówił fabryk do ich produkcji.

Bob Lutz, 2025

← Wszyscy ludzie