
Historia · 1955–dziś
Wiatr z pampy.
Chłopiec z Casildy, plik listów od Juana Manuela Fangia i V12 ze Stuttgartu. Historia powstania ostatniej wielkiej marki supersamochodów jest w gruncie rzeczy historią Mercedes-Benz.
Genewa, marzec 1999 roku. Na obrotowej platformie stoi srebrna kropla z kabiną jak z myśliwca i czterema końcówkami wydechu zebranymi pośrodku ogona. Na emblemacie widnieje nazwa Zonda. Przez większość z siedmiu lat, które zajęła budowa, projekt nosił jednak inną nazwę: Fangio F1.
Pięciokrotny mistrz świata użyczył samochodowi swojego nazwiska, otworzył przed jego twórcą drzwi Mercedes-Benz i zmarł cztery lata przed jego ukończeniem. Horacio Pagani przez szacunek usunął nazwisko przyjaciela z ogona — i na jego cześć za plecami każdego kierowcy, dla którego kiedykolwiek zbudował samochód, umieszcza silnik V12 Mercedesa.
Rozdział I · 1955–1982
Chłopiec, który rzeźbił samochody.
Horacio Pagani urodził się w 1955 roku w Casildzie, małym rolniczym miasteczku na argentyńskiej pampie, jako syn piekarza. Zanim nauczył się prowadzić, już budował — modele samochodów rzeźbione z drewna balsy, powstające ręcznie, gdy inni chłopcy grali w piłkę. Jak sam opowiada, w wieku dwunastu lat postanowił, że pewnego dnia będzie budował najpiękniejsze samochody świata — i że będzie to robił w Modenie.
Marzenie miało solidne podstawy. Jako młody człowiek projektował i budował meble, przyczepy kempingowe i maszyny wyścigowe, aż wreszcie samochód F2, którego silnik zgodziło się sponsorować Renault — jednomiejscowy bolid do argentyńskich mistrzostw Formuły 2. Była to wizytówka inżyniera, którego nie było stać na studia inżynierskie: studiował wzornictwo przemysłowe, a potem po prostu budował, aż ludzie zwrócili na niego uwagę.
Osoba, która zwróciła uwagę, znaczyła więcej niż jakikolwiek dyplom. Juan Manuel Fangio — pięciokrotny mistrz świata Formuły 1 w barwach Alfy Romeo, Ferrari, Maserati i Mercedes-Benz, największy kierowca swojej epoki i bohater narodowy Argentyny — poznał młodego projektanta i dostrzegł w nim coś znajomego. Gdy Pagani postanowił spróbować szczęścia we Włoszech, Fangio napisał w jego imieniu listy polecające do największych włoskich producentów samochodów.
W grudniu 1982 roku Horacio i jego żona Cristina wyruszyli do Modeny z namiotem, dwoma rowerami i walizką pełną marzeń. Nawet listy Fangia nie potrafiły wyczarować pracy w pogrążonym w kryzysie przemyśle samochodowym: przez wiele miesięcy Pagani utrzymywał się z dorywczych zajęć, ucząc się żyć za grosze w zasięgu wzroku fabryk, do których płynął przez ocean.
- Urodzony w Casildzie
- 1955
- Tytuły F1 Fangia
- 5
- Rowery w bagażu
- 2
- Wyrusza do Włoch
- 1982
Rozdział II · 1983–1991
Autoklaw.
Drzwi, które w końcu się otworzyły, należały do Automobili Lamborghini, gdzie dział nadwozi zatrudnił go jako młodszego mechanika, na samym dole hierarchii. Codziennie przychodził pierwszy i wychodził ostatni, a po kolacji dalej studiował projektowanie samochodów sportowych. W 1985 roku syn piekarza z Casildy kierował już nowo utworzonym działem materiałów kompozytowych Lamborghini.
Tam pomógł stworzyć coś naprawdę wyprzedzającego swoją epokę: Countach Evoluzione z 1987 roku — pierwszy samochód drogowy z nadwoziem i strukturą wykonanymi w całości z materiałów kompozytowych, zbudowany z użyciem technologii zapożyczonych z lotnictwa i wyścigów. Pagani był przekonany, że włókno węglowe to przyszłość supersamochodu — i chciał, aby ta przyszłość należała do Lamborghini.
Lamborghini było innego zdania. Gdy Pagani naciskał, by firma kupiła własny autoklaw — gigantyczny ciśnieniowy piec potrzebny do utwardzania zaawansowanych kompozytów — odpowiedź brzmiała: nie. Wziął więc osobisty kredyt, kupił go sam i zainstalował w wynajętym budynku niedaleko fabryki. Niewiele decyzji w historii supersamochodów zestarzało się równie dobrze.
W 1988 roku założył Pagani Composite Research, a w 1991 roku Modena Design — za dnia projektując kompozyty dla Renault, Daihatsu, programu Ferrari w Formule 1, Aprilii i Dallary. Nocami pracował nad czymś własnym: projektem o kodzie C8, wkrótce ochrzczonym na cześć jego wielkiego przyjaciela.
- Szef kompozytów
- 1985
- Countach Evoluzione
- 1987
- Autoklaw na kredyt
- 1
- Powstaje Modena Design
- 1991

Rozdział III · 1992–1999
Silnik dla marzenia.
C8 stał się Fangio F1, a przy projekcie doradzał sam stary mistrz. W 1992 roku ruszyła budowa prototypu; w 1993 roku przetestowano go w tunelu aerodynamicznym Dallary z obiecującymi wynikami. Brakowało mu jednak silnika — a Fangio dokładnie wiedział, gdzie go szukać. Jako honorowy dyrektor Mercedes-Benz orędował za swoim protegowanym w Stuttgarcie.
Na salonie w Genewie w 1993 roku Pagani pokazał swój prototyp głównemu inżynierowi Mercedes-Benz Dieterowi Zetsche, przyszłemu prezesowi Daimlera. „Wygląda jak ponadczasowy samochód” — powiedział Zetsche. „Dzięki Bogu — odparł Pagani — bo nie mam pieniędzy, a na jego zbudowanie będę potrzebował mnóstwa czasu”.
Kilka miesięcy później, w 1994 roku, Mercedes-Benz zgodził się dostarczać silnik M120 V12 — sześciolitrową, 48-zaworową jednostkę z 600 SL i flagowych wersji Klasy S. Maleńki warsztat na emilijskiej prowincji zapewnił sobie ten sam silnik, który napędzał najdroższe Mercedesy, jakie można było kupić. Trzy dekady później to wciąż jedyne silnikowe partnerstwo w historii Pagani.
A potem, 17 lipca 1995 roku, Fangio zmarł. Pagani wycofał nazwisko przyjaciela z samochodu i sięgnął po wiatr, który spływa z Andów na pampę: Zonda. Gdy gotowy C12 pojawił się w Genewie w marcu 1999 roku — srebrny, a jego srebrne malowanie było świadomym echem Srebrnych Strzał Sauber-Mercedes z Grupy C — osiągał 330 km/h i nosił swój silnik V12 jak klejnot w szklanej gablocie.
- Tunel Dallary
- 1993
- Mercedes dostarcza V12
- 1994
- Debiut Zondy C12
- 1999
- km/h i więcej
- 330

Casilda · Modena
Nazwane od wiatru.
Zonda to gorący wiatr, który spada z Andów i pędzi przez pampę, na której urodzili się i Fangio, i Pagani. Huayra-tata to podążający za nim keczuański bóg wiatru. Każde Pagani nosi w nazwie argentyński wiatr — a za kokpitem niemieckie serce.
Rozdział IV · 2000–2013
Wiatr się wzmaga.
Zonda ewoluowała tak, jak jej twórca nauczył się w Lamborghini: nieustannie. Zonda S otrzymała najpierw jednostkę 7,0 litra, a następnie 7,3-litrowy silnik M297 V12 — zbudowaną przez AMG ewolucję M120, która napędzała już SL 73 AMG i CLK GTR SuperSport. Od 2002 roku każda zbudowana Zonda woziła za kokpitem wersję 7,3.
W 2005 roku nadeszła ostateczna drogowa Zonda, a jej nazwa domknęła krąg: Zonda F — F jak Fangio, z mocą 602 KM — samochód, który Pagani stworzył jako otwarty hołd dla człowieka, dzięki któremu firma w ogóle mogła powstać. Potem pojawił się Roadster, a w 2007 roku Zonda F przejechała Nordschleife Nürburgringu w 7 minut i 27 sekund — rekord samochodów produkcyjnych.
Najdziksze rozdziały przyszły na końcu. Zonda Cinque z 2009 roku — pięć coupé i pięć roadsterów, zbudowanych na prośbę dealera Pagani z Hongkongu — wprowadziła carbo-titanium, autorski splot włókna węglowego i tytanu Pagani. W tym samym roku pojawiła się Zonda R: torowy potwór, którego sześciolitrowy wyścigowy silnik V12, wywodzący się z programu CLK GTR, osiągał 750 KM.
Zonda Revolución z 2013 roku miała być finałem, ale Zonda po prostu nie chciała umrzeć — jednostkowe zamówienia utrzymywały linię przy życiu jeszcze wiele lat po debiucie jej oficjalnego następcy. Klienci rozumieli to, co rozumiał Pagani: nic innego nie brzmiało ani nie dawało takich wrażeń jak V12 od AMG otulone karbonem i sztuką.
- Litry, od 2002
- 7.3
- KM, Zonda F
- 602
- Coupé Zonda Cinque
- 5
- KM, Zonda R
- 750


Nürburgring Nordschleife · 2010
6:47.50
Okrążenie Zondy R na Nordschleife — rekord na lata, ustanowiony przez samochód firmy, która istniała ledwie od dekady.
Rozdział V · 2011–dziś
Sztuka i nauka.
Huayra z 2011 roku — nazwana na cześć keczuańskiego boga wiatru — była nowym samochodem z nowym sercem: silnikiem M158, sześciolitrowym V12 biturbo, które Mercedes-AMG opracowało specjalnie dla Pagani. Zestrojony pod kątem reakcji, a nie rekordowych liczb, silnik oddawał 730 KM, utrzymywał 1100 Nm już od 2250 obr./min i współpracował z aktywnymi klapami aerodynamicznymi w każdym narożniku nadwozia.
Każdy egzemplarz powstaje ręcznie w Affalterbach zgodnie z obowiązującą w AMG zasadą „jeden człowiek — jeden silnik” i jest sygnowany przez swojego budowniczego, niczym silniki karosowanych Mercedesów z lat 30. Partnerstwo, które wynegocjował Fangio, przetrwało go już o trzy dekady: Pagani pozostaje jedyną zewnętrzną marką, dla której AMG buduje silniki V12 na zamówienie.
We wrześniu 2022 roku nadszedł trzeci rozdział. Utopia została zaprezentowana w Mediolanie w otoczeniu oryginalnych rysunków Leonarda da Vinci — hołd zamierzony, bo zasada Leonarda, że sztuka i nauka muszą iść ręka w rękę, jest credo Pagani od czasów Casildy.
Odpowiedzią Utopii na epokę elektryczną była herezja: 864 KM i 1100 Nm z rozwiniętego M158, żadnego wspomagania hybrydowego oraz czysto mechaniczna, siedmiobiegowa skrzynia manualna opracowana wspólnie z Xtrac — bo klienci Pagani poprosili o możliwie najczystszą maszynę. Firma zrodzona z listów polecających dziś pisze własne.
- KM, Huayra, 2011
- 730
- Nm, Utopia
- 1,100
- KM, Utopia
- 864
- Biegów, manual Utopii
- 7


Siedem dekad jednego marzenia.
Od warsztatu z balsą na pampie po atelier hipersamochodów w San Cesario sul Panaro — ze Stuttgartem u boku na każdym kilometrze, który się liczył.
1955
Casilda
Horacio Pagani przychodzi na świat na argentyńskiej pampie i dorasta, rzeźbiąc modele samochodów z drewna balsy i marząc o Modenie.
1987
Countach Evoluzione
Kierując działem kompozytów Lamborghini, Pagani tworzy pierwszy samochód drogowy zbudowany w całości z materiałów kompozytowych.
1994
Uścisk dłoni
Za wstawiennictwem Fangia Mercedes-Benz zgadza się dostarczać silnik M120 V12 warsztatowi, który nigdy nie zbudował samochodu.
1999
Zonda C12
Samochód noszący niegdyś nazwę Fangio F1 debiutuje w Genewie, przemianowany po śmierci swojego patrona na cześć andyjskiego wiatru.
2011
Huayra
AMG opracowuje biturbo M158 specjalnie dla Pagani — 730 KM i ani jednego Mercedesa z tym silnikiem.
2022
Utopia
Ujawniona wśród rysunków Leonarda w Mediolanie: 864 KM, 1100 Nm i czysto manualna skrzynia biegów.
Epilog
Nazwa, której nie ma.
Żaden samochód nigdy nie nosił emblematu Fangio F1. Horacio Pagani wycofał tę nazwę, zanim ukończono pierwsze podwozie, a hołd, który wybrał w zamian, był cichszy i większy: każdy samochód, jaki kiedykolwiek opuścił jego atelier — każda Zonda, każda Huayra, każda Utopia — nosił za plecami kierowcy silnik V12 Mercedes-Benz, bo tak radził Fangio.
W Affalterbach niewielki zespół wciąż ręcznie buduje silniki V12, które nigdy nie napędzą samochodu z trójramienną gwiazdą. Istnieją dla marzenia syna piekarza z Casildy, poręczonego listami spisanymi przez największego kierowcę, jakiego Mercedes-Benz kiedykolwiek miał. Sztuka i nauka idące ręka w rękę — z niemieckim sercem i argentyńskim imieniem.