Model Mercedes-Benz SLX z 1966 roku w pełnej skali, w kolorze srebrnym, w ciemności studia

Koncepcje · 1964–1966

Nikt nie pamięta, dlaczego przestali.

W kwietniu 1966 roku Mercedes-Benz umieścił w swoim tunelu aerodynamicznym pełnowymiarowy supersamochód z silnikiem centralnym. Samochód był wykonany z drewna. Sześćdziesiąt lat później własne archiwum firmy nie jest już w stanie powiedzieć, co go zabiło.

Untertürkheim, 27 kwietnia 1966. W dużym tunelu aerodynamicznym na wagach stoi niskie srebrne coupé, z oznaczeniem odchylenia 0° na podłodze pod nim, przymocowane od góry – a całe jego nadwozie pokryte jest setkami małych wełnianych kępek, które układają się i płyną do tyłu, gdy wentylatory się uruchamiają. To najbardziej radykalny kształt, jaki ktokolwiek w Mercedes-Benz narysował od wojny. Jest również wykonany z drewna.

Za szybą nic nie ma. Nigdy nie wybrano dla niego silnika, nigdy nie narysowano pod nim podwozia, nigdy nie zamontowano w nim siedzenia, a żadne jego wymiary nigdy nie zostały opublikowane. Cztery miesiące wcześniej na emeryturę przeszedł członek zarządu, który nadzorował każdy ważny Mercedes-Benz od wojny. Krótko po tym zdjęciu projekt po prostu został wstrzymany, a kiedy Mercedes-Benz Classic pisze dziś o tym samochodzie, robi coś, czego producenci prawie nigdy nie robią: przyznaje, że nie wie dlaczego.

Rozdział I

Dziura, w której kiedyś był samochód sportowy.

Daimler-Benz wycofał się z wyścigów samochodowych pod koniec sezonu 1955, a ostrożność pozostała. Kiedy produkcja 300 SL zakończyła się w 1963 roku, W113 zastąpił zarówno go, jak i 190 SL jednym samochodem – Pagodą, piękną i pięknie wykonaną, ale, szczerze mówiąc, nie samochodem sportowym. Firma, która zbudowała „gullwinga”, nie miała już nic powyżej szybkiego grand tourera.

Wszyscy inni przesuwali silnik. Ford miał GT40. Porsche miało 904, swój pierwszy specjalnie zbudowany samochód z silnikiem centralnym. Daimler-Benz uzyskał licencję na silnik Wankla Felixa Wankla w październiku 1961 roku i zamiast tego poświęcił swoją ciekawość temu rozwiązaniu.

Gdzieś w połowie 1964 roku, w budynku stylistycznym w Sindelfingen, dwaj mężczyźni zaczęli rysować, jak mogłaby wyglądać odpowiedź.

Paul Bracq pracował w Sindelfingen od 1957 roku i kierował działem zaawansowanej stylistyki – nie, jak często się pisze, samym działem stylistyki, który należał do Friedricha Geigera pod kierownictwem Karla Wilferta. Bracq był człowiekiem, który narysował dach Pagody, oraz 600, i dużą część wizerunku Mercedes-Benz w latach sześćdziesiątych.

Giorgio Battistella przybył w 1964 roku. Urodzony w pobliżu Wenecji w 1931 roku, spędził siedem lat w Simca w Paryżu, a następnie dwa w Turynie, głównie w Officine Stampaggi Industriali, zanim zadzwoniło Sindelfingen. W Mercedesie jego zadaniem były reflektory – to on sprawił, że przeszły z pionowych na poziome – co sprawia, że jest to cicho zabawne, że samochód, z którego jest pamiętany, w ogóle nie ma widocznych reflektorów.

Ich studium było wewnętrznie znane jako SLX. Nigdy nie otrzymało formalnego oznaczenia, a przez lata archiwum katalogowało je pod pół tuzinem nazw.

Kompletna specyfikacja techniczna

Silnik
Brak
Podwozie
Brak
Wnętrze
Brak
Wymiary
Brak

To nie jest luka w badaniach. Mercedes nigdy nie wybrał silnika, nigdy nie narysował podwozia, nigdy nie wykończył wnętrza i nigdy nie opublikował długości, szerokości, wysokości ani wagi. SLX to kształt i tylko kształt.

Pełnowymiarowy model SLX widziany z podwyższonego kąta trzech czwartych w studiu
Krótki nos, kabina przesunięta do przodu, wszystko inne oddane tyłowi – proporcje samochodu z silnikiem za kierowcą, w firmie, która nigdy takiego nie sprzedawała.

Rozdział II

Twarz, na której nic nie ma.

Zacznijmy od przodu, bo przód jest argumentem. Nie ma kratki chłodnicy – żadnej pionowej świątyni, żadnych szerokich chromowanych ust, żadnych elementów, które Mercedes nosił przez czterdzieści lat. Jest gładki srebrny panel z jedną duża ciemna gwiazda na nim, a po bokach tej gwiazdy, dwa płaskie prostokąty zdradzone jedynie przez ich linie zamknięcia, gdzie reflektory ukrywają się, dopóki nie są potrzebne.

Wszelkie otwory wentylacyjne znajdują się gdzie indziej: delikatny, poziomy wlot powietrza nisko w zderzaku oraz dwa duże, żaluzjowe panele wbudowane w górną część maski, które są najbardziej agresywnym wizualnie elementem samochodu. Małe bursztynowe soczewki otaczają przednie narożniki. Wąska chromowana listwa zderzaka przecina przód, zakręca i biegnie wzdłuż boków jako listwa ochronna – jedyny całkowicie konwencjonalny, całkowicie mercedesowski element w całej kompozycji.

Za drzwiami, głęboki, łezkowaty wlot powietrza jest wycięty w każdej tylnej flance, o ostrych krawędziach i czarny w środku, zasilający komorę silnika, w której nie ma silnika. Nadkola wybrzuszają się nad tylnymi kołami; tył zwęża się i opada; tylna szyba leży prawie płasko między dwoma długimi przyporami. Progi są niezwykle głębokie – cena kształtu i bezpośrednie dziedzictwo od „gullwinga”.

Co prowadzi nas do drzwi. Spójrz wzdłuż dachu, a zobaczysz zaokrągloną linię zamknięcia biegnącą przez niego, wewnątrz krawędzi. Drzwi wcinają się w dach, dokładnie tak jak w 300 SL. Materiały Mercedesa odnoszą się do pary sportowych samochodów z drzwiami skrzydłowymi z 1966 i 1969 roku – tego i tego, który pojawił się później. Bracq wziął najbardziej rozpoznawalny pomysł w historii firmy i umieścił go w samochodzie z silnikiem centralnym.

Przód SLX: pojedyncza gwiazda, płaskie osłony reflektorów i żaluzjowe panele maski
Brak kratki, brak widocznych lamp. Tablica rejestracyjna brzmi BB · A 716 — Böblingen, dzielnica, w której znajduje się Sindelfingen.
Wlot powietrza SLX za drzwiami i linia zamknięcia drzwi wcinająca się w dach
Wlot, który niczego nie zasila, a nad nim linia zamknięcia wchodząca w dach – skrzydło mewy, w samochodzie z silnikiem centralnym.

„Prawda jest taka, że Pagoda to aerodynamiczna katastrofa. Wklęsły dach pogarsza współczynnik Cd. Ale tego chcieli Wilfert i Béla Barényi. A pod względem wizerunku, ten niezwykły projekt dachu okazał się darem niebios.”

Paul Bracq, wspominając W113 w magazynie Mercedes-Benz Classic, 2009. SLX to to, co narysował, gdy nikt nie mówił mu, jaki ma być dach.

Rozdział III

31 grudnia 1965.

Ostatniego dnia 1965 roku Fritz Nallinger przeszedł na emeryturę po 43 latach pracy w Daimler-Benz, z czego 25 lat w zarządzie, z ogólną odpowiedzialnością za projektowanie, testowanie i rozwój wszystkich działów pojazdów od 1948 roku. Hans Scherenberg przejął cały rozwój produktów. Cztery miesiące później drewniany SLX trafił do tunelu aerodynamicznego, a potem zapisy milkną.

Bardzo kuszące jest narysowanie oczywistej linii – nowy człowiek, nowe priorytety, ulubiony projekt umiera – i wiele z tego, co przeczytasz o tym samochodzie, dokładnie to robi. Jest to wiarygodne. Jest to również nieudokumentowane. Podobnie jak inne popularne wyjaśnienie, że zarząd po prostu nie lubił jego wyglądu. Podobnie zresztą same wyniki z tunelu aerodynamicznego: jedno źródło mówi, że testy poszły dobrze, a inne, że poszły źle, i żadne z nich nigdy nie podało współczynnika oporu, ponieważ żaden współczynnik oporu nigdy nie został opublikowany.

Mamy za to zdanie z Mercedes-Benz Classic, które jest niezwykle, wręcz zaskakująco szczere jak na dział dziedzictwa: dlaczego rozwój studium projektowego został wówczas nagle przerwany, nie wiadomo. Firma zachowała model. Nie zachowała powodu.

Dystans pokonany o własnych siłach, od 1966 roku do dziś

0 km

Ani jednego metra, przez sześćdziesiąt lat. Jedyny test, jakiemu kiedykolwiek poddano SLX, był testem stacjonarnym, w ruchomym powietrzu, pewnego kwietniowego poranka – a nawet ten wynik nigdy nie został nigdzie zapisany w sposób dostępny dla publiczności.

Jak nazywa to Mercedes

Geistiger Vorläufer.

Duchowy prekursor. To własne określenie Mercedes-Benz Classic na to, czym SLX jest dla C111, pomarańczowego klina, który pojawił się we Frankfurcie trzy lata i pięć miesięcy po tym, jak drewniany samochód opuścił tunel aerodynamiczny. Bardziej ostrożne sformułowanie w firmowej książce o C111 nazywa SLX jednym z korzeni C111. Różnica między tymi dwoma zdaniami to cała argumentacja.

Rozdział IV

Czy to naprawdę przodek?

Spójrz na te dwa samochody obok siebie, a szczerą reakcją jest to, że nie mają ze sobą prawie nic wspólnego. SLX jest okrągły, chromowany i włoski w swoich instynktach; C111 to płaski, twardy, kanciasty klin. Mercedes o tym wie, i kiedy wystawia je razem, dokładnie to podkreśla – SLX jest przedstawiany jako miara jak bardzo zmienił się język projektowania w ciągu trzech lat, co jest dziwnym zadaniem dla przodka.

Istnieje jeszcze silniejszy sprzeciw. Według najdokładniejszego opisu początków programu, kształt C111 wcale nie pochodził z Sindelfingen: zaczął się jako model w skali zbudowany przez samych inżynierów Wankla w Untertürkheim, rzecz, którą nazwali „Blaszaną Puszką”. A zanim program ruszył, Bracq opuścił firmę. Nie odegrał w nim żadnej roli.

A jednak. Karl Ludvigsen, który napisał najbardziej wyczerpujący opis początków C111, odnotowuje, że prace nad Projektem C101 rozpoczęły się pod kierownictwem Hansa Liebolda w listopadzie 1968 roku i były częściowo inspirowany SL-X. Odnotowuje również najważniejszy moment: poinformowany, że silnik rotacyjny realistycznie mógłby osiągnąć tylko 220 koni mechanicznych, Rudolf Uhlenhaut zauważył, że to wystarczyłoby dla małych sportowych samochodów z silnikiem centralnym, nad którymi pracowali jego ludzie.

To jest dziedzictwo. SLX nie przekazał C111 kształtu – przekazał mu założenie. Cztery lata zanim ktokolwiek w Untertürkheim zbudował „Blaszaną Puszkę”, dwaj projektanci w Sindelfingen spędzili już osiemnaście miesięcy i wiele drewna, ustalając, że Mercedes-Benz z silnikiem centralnym to coś, co firma mogła sobie wyobrazić. Pomysły nie muszą być zbudowane, aby zwyciężyć.

Wszystko, co jest faktycznie datowane.

SLX budzi więcej spekulacji niż prawie każdy kiedykolwiek narysowany Mercedes. To jest część historii, za którą stoją dokumenty.

  1. Październik 1961

    Inny zakład

    Daimler-Benz uzyskuje licencję na silnik rotacyjny Felixa Wankla. Ukształtuje on dekadę, a ostatecznie C111.

  2. Połowa 1964 roku

    Koncepcja

    Rozpoczynają się prace nad supersamochodem sportowym z silnikiem centralnym. Giorgio Battistella przybywa do Sindelfingen z OSI w Turynie.

  3. Marzec 1965

    Model 1:5

    Bracq i Battistella są fotografowani nad modelem w skali. Na jego boku widnieje numer startowy 6.

  4. 31 grudnia 1965

    Przekazanie

    Fritz Nallinger przechodzi na emeryturę po 43 latach. Hans Scherenberg przejmuje odpowiedzialność za cały rozwój produktów.

  5. Wiosna 1966

    Pełnowymiarowy

    Model 1:1 jest gotowy — drewniany, bez wnętrza, bez silnika, bez podwozia.

  6. 27 kwietnia 1966

    Tunel aerodynamiczny

    Model jest mierzony w dużym tunelu w Untertürkheim. Żaden wynik nigdy nie został opublikowany. Potem nic.

Rozdział V

Firma zapomniała o własnym samochodzie.

W kwietniu 2019 roku Mercedes-Benz Classic wydał zestaw prasowy dla Techno Classica, zawierający zdjęcie Bracqa i Battistelli z marca 1965 roku, pochylających się nad swoim modelem w skali. Niemiecki podpis przypisuje samochód Bruno Sacco. Angielski podpis, w tym samym pliku, nazywa go SLX Bracqa i Battistelli. Sekcja nosi tytuł „Studium projektowe SLX (1966)”, a jej pierwsze zdanie zaczyna się od „Studium projektowe z 1965 roku…”. Drugi podpis opisuje model z tunelu aerodynamicznego jako 1:5, podczas gdy własny tytuł obiektu w archiwum dla tego zdjęcia brzmi model samochodu sportowego 1:1 w tunelu aerodynamicznym.

Nic z tego nie jest skandalem. To po prostu to, co dzieje się z projektem, o którym nikt nie kazał pamiętać: samochód bez numeru typu, bez silnika, bez premiery prasowej i bez uzasadnienia w aktach, dryfujący przez pół wieku w archiwum, które nigdy do końca nie ustaliło, czyj był.

Sam model przetrwał to wszystko, co jest częścią nieprawdopodobną. Drewno zazwyczaj nie przeżywa działu, który je wyrzeźbił. Stał na specjalnej wystawie C111 w Muzeum Mercedes-Benz przez lato 2015 roku, a w kwietniu 2019 roku stał w Hali 1 w Essen obok każdego wariantu C111, jaki Mercedes mógł zgromadzić – drewniany przodek i pomarańczowi potomkowie w jednym rzędzie. Nie jest on na stałej ekspozycji.

Bracq opuścił Daimler-Benz w 1967 roku, spędził trzy lata w Brissonneau & Lotz, został dyrektorem ds. projektowania w BMW w 1970 roku i przeniósł się do Peugeota w 1974 roku. Battistella przeszedł do Centro Stile Fiata w 1967 roku i pozostał tam do emerytury; zmarł w styczniu 2024 roku w wieku 92 lat. Żaden z nich nigdy nie widział samochodu, który narysowali, poruszającego się o własnych siłach, ponieważ nigdy nic nie zostało zamontowane, aby go poruszyć.

Epilog

Rejestracja samochodu, który nigdy nie został zarejestrowany.

Ktoś, w pewnym momencie, przykręcił tablicę rejestracyjną do przodu modelu. Widnieje na niej BB · A 716. BB to Böblingen, dzielnica, w której znajduje się Sindelfingen — tablica samochodu, który w zasadzie mógłby zostać odwieziony do domu ze studia, w którym został zbudowany. Nigdy tak się nie stało. Nie ma silnika, który by go napędzał, i nigdy go nie miał. Ktoś go jednak zamontował, a ten mały akt udawania jest prawdopodobnie najprawdziwszą rzeczą w SLX.

Mercedes-Benz nie zbudował samochodu drogowego z silnikiem centralnym za czasów Bracqa w firmie, ani w dekadzie później, ani w kolejnej. C111 został odmówiony klientom. C112 został anulowany, mimo że zebrano już około siedmiuset zamówień. Dopiero CLK GTR Straßenversion z 1998 roku pozwolił komukolwiek spoza firmy faktycznie kupić Mercedesa-Benza z silnikiem centralnym, a i tak zrobiło to tylko kilkadziesiąt osób — trzydzieści dwa lata po tym, jak dwaj projektanci w Sindelfingen wyrzeźbili ten argument z drewna.

Ich model jest nadal srebrny, nadal wykonany z drewna, nadal w magazynie, nadal czeka na wyjaśnienie, dlaczego.

← Wszystkie koncepcje